Wszystko wszędzie naraz? Zacznij zarządzać zakresem usług swojej firmy!
„Proszę pani, zrobimy strategię, branding, komunikację, kampanię, warsztaty, analizę, wdrożenia, konsultacje, a jak trzeba, to przyniesiemy kiełbaski na firmowe ognisko”. Taki zakres usług może wydawać się efektowny, ale nie mówi w zasadzie niczego na temat tego, w czym firma naprawdę się specjalizuje.
Genialny pomysł to najtańszy element startupu
Pomysł jest tylko narracją, którą opowiadamy sobie i innym. Biznes wymaga natomiast budowy powtarzalnego, skalowalnego modelu wokół realnej potrzeby. Między jednym a drugim musi stanąć walidacja, czyli proces sprawdzenia, czy nasza narracja ma umocowanie w czymkolwiek poza naszą głową. Oczywiste? A jednak wiele kreatywnych osób próbuje ten etap ominąć.
Jeśli 90% pracowników nie zna strategii firmy – firma nie ma żadnej strategii
Grafik czy copywriter nie musi znać na pamięć pełnej analizy konkurencji ani modelu finansowego. Powinien jednak wiedzieć, do jakiej pozycji rynkowej zmierzamy, jakim klientom chcemy się podobać i co odróżnia nas od innych. Bez tego nawet jego praca staje się mechaniczna i miałka. Strategia jest dla każdego – tyle tylko, że poszczególne osoby potrzebują różnych jej wycinków.
Rozpoznawalność nie wyrasta z nowych pomysłów, tylko z DNA organizacji
Podobnie jak w wielu innych dyscyplinach, w brandingu nie wygrywa się jednym efektownym zrywem, lecz mrówczą pracą przez miesiące i lata. Klient musi nas poznać. Musi mieć czas, żeby zrozumieć, kim jesteśmy i jakie wartości reprezentujemy. Krótko mówiąc, budowanie rozpoznawalności to proces, a nie wydarzenie.
Siedem grzechów głównych współczesnego handlowca. Spowiedź praktyka
W VI wieku papież Grzegorz Wielki sporządził słynny katalog 7 grzechów głównych. Współczesny handlowiec również pozostaje obarczony pewnymi fundamentalnymi słabościami. Zaliczam do nich: pustosłowie, spamerstwo, niewdzięczność, gadulstwo, natręctwo, poufałość oraz arogancję.
A czy TY jesteś patologicznym zbieraczem danych?
Każdy gigabajt, który chomikujesz wymaga przestrzeni dyskowej, pracy ludzi, czasem licencji lub zgodności z przepisami. Olbrzymia baza nieużywanych danych, gromadzonych na „czarną godzinę”, po pewnym czasie zaczyna przypominać garaż typowego Polaka.